Kocham czerń, a czerń to klasyka, więc wniosek jest taki, iż kocham klasykę :)
Poniższy post to jednak zupełnie inne spojrzenie na ową klasykę, powiedziałabym, że lekko zbzikowane.
Spódnica w wytłaczane róże to doprawdy niezwykły element garderoby, niewiele mam okazji, aby zakładać takie rzeczy, dlatego wkomponowałyśmy ją w iście sielankowy krajobraz; zieleń, piękne słońce i różowe, bardzo stare trampki. JW dwoiła się i troiła, żeby chociaż kilka zdjęć nadawało się do publikacji. Oj niestety jestem niewdzięczną modelką, jedyna moja "wyszukana" pozycja to podskoki :) Sądzę jednak, że wyszło z tej małej sesyjki coś fajnego, pełnego pozytywnej energii, i dystansu do siebie. Nie zawsze musimy mieć szpilki, nienaganny makijaż i fryzurę, żeby czuć się dobrze. Czasem wystarczy dobry humor i dobre towarzystwo. Otoczenie tak zwyczajne, jak łąki i pola też można fajnie wykorzystać. Efekt jest, jaki jest, ale powoli odnajdujemy się w rolach, które sobie wymyśliłyśmy.
Pozdrawiam
MM
Spódnica, tunika - Mosquito
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz